
17/18.01.2026
Byłam w domu, w kuchni, z której mam widok na dąb, duży i potężny. W realu są to dwa rosnące blisko siebie, niemal połączone dęby, wyglądające jak jedno bardzo duże drzewo.
Widziałam, jak jacyś ludzie usuwają z niego suche pnącza, oczyszczają je. Porządkowali również podwórze. To było sprzątanie, którego nie robi się na co dzień, takie „odświętne”.
Na podwórku była moja koleżanka z pierwszej pracy. Zaprosiłam ją do siebie. Weszła przez okno. Byłam bardzo zdziwiona, bo to trzecie piętro. Powiedziała mi, że stała na szczudłach, więc nie było problemu.
Przywitała się z moim synem, jakby był dziewczyną. Chyba nawet nazwała go Zuzią. Był skonsternowany, ale machnął na to ręką.
Poczęstowałam ją kawałkiem tortu, sama też jadłam. Miałam też na talerzu dwa ciastka, które przyniosła koleżanka, ale nie chciałam ich jeść. Wyglądały dziwnie: sztucznie różowe serce i jakiś inny kształt otoczony masą cukrową. Wyglądały nieco „plastikowo”. Ona też ich nie zjadła.
Zobaczyłam przez okno zbliżające się, jakby leciały przyczepione do helikoptera (ale żadnego helikoptera nie było – leciały same), połączone ze sobą mosiężne lub miedziane łańcuchy. Było ich kilka. Każdy zakończony głową smoka, a może był to cały smok? Przepiękne, bardzo estetycznie wykonane.
Zbiegłam na podwórko, żeby je lepiej zobaczyć. Miały być ozdobą mojej kamienicy. Stałam z innymi sąsiadami i komentowałam przygotowania do święta, które lada dzień miało nadejść. Mówiliśmy, że nasza kamienica będzie najpiękniejsza.
Zdziwiło mnie, kiedy zamontowane smoki okazały się krótkim, grubym łańcuchem z małą główką smoka na końcu. Pomyślałam, że to fatalnie, że zamontowano je właśnie nad moim oknem, w dodatku blisko metalowej rurki. Na pewno podczas wiatru będzie to zestawienie strasznie hałasować.
Popatrzyliśmy na ściany budynku. Były porośnięte kępkami roślin. Zdziwiło nas, że nie zostały usunięte, kiedy porządkowano drzewo i okolice. Pomyślałam, że trzeba złożyć reklamację i wezwać pracowników tej firmy jeszcze raz.
Sąsiadka zwróciła moją uwagę na dąb. Miał bardzo szeroki pień. Pokazała mi, że są tam zamontowane drzwi i wszyscy z kamienicy trzymają wewnątrz drzewa rowery. Nie wiedziałam o tym wcześniej. Pomyślałam, że zaprowadzę tam i mój rower.
Wróciłam na górę. Był tam mój były mąż. Znowu tu mieszkał. Nie cieszyłam się na jego widok, jakbym wiedziała, że nie powinno go tu być.
Przyszła jego koleżanka z pracy, a później kolega, który powiedział coś (nie pamiętam dokładnie co), co pokazało, że mój mąż ma przede mną tajemnice. Chodziło o coś, czym zajmuje się w pracy.
Pomyślałam, że to wystarczy, żeby się rozstać, bo to jak podwójne życie. Tylko że on nie chciał odejść i w jakiś sposób mi zagrażał.
Zbiegłam na dół bardzo obszerną klatką schodową. Schody przylegały do ścian po bokach, a piętra były przestronne jak w jakiejś instytucji w stylu secesyjnym.
Kiedy byłam na dole, zdałam sobie sprawę, że się nie przygotowałam. Nie mam kluczy ani pieniędzy.
Na dole stało ksero, które działało zdalnie. Nagle włączyło się i wypluwało z siebie kartki. Widziałam, że to on coś drukuje. Wystraszyłam się, że to pozew rozwodowy i że będzie w sprawie rozstania o krok przede mną.
Okazały się to być jakieś bzdetne karteluszki traktujące o miłości z romantycznymi rysunkami.
Wchodziłam z powrotem na górę po tych samych schodach.
Postanowiłam, że muszę się jednak skonfrontować z byłym mężem i pozbyć się go na dobre.
Moja psychika w tym śnie zajmuje się generalnym sprzątaniem w relacjach 😉
Bardzo lubię, część mojej lokalnej społeczności, więc zostają ze mną. Mam przyjaciółki i koleżanki z którymi naprawdę lubię spędzać czas. Są to spotkania niezwykle karmiące. Stosunkowo niedawno odkryłam jak wielką mają wartość. Odrzucam natomiast powierzchowne kontakty lub ograniczam do sfery zawodowej. Small talki mnie zwyczajnie męczą. Kobiety zostają🤗.
Moje drzewa… moje dęby dają mi więcej dobra niż można by oczekiwać. To nie jest piękny element krajobrazu. Dla mnie to niemal istota, z którą można wejść w relację. Jest domem dla ptaków i owadów, dla mnie jest emocjonalnym ukojeniem. Sposobem na regulację emocji, odzyskanie spokoju nawet w bardzo trudnych chwilach. To źródło, z którego codziennie czerpię. Daje mi moc wynikającą z zakorzenienia. Dęby są… i niech tak zostanie.
Mężczyźni… Darek długo będzie jeszcze we mnie dzwonił, ale relacja ta została właśnie odarta z iluzji. Projektowałam na tego człowieka o wiele, za wiele. Niepotrzebnie. Wystarczająco jest przecież kiedy jest zwyczajnie.
Były mąż… tutaj moja podświadomość jest niezwykle klarowna – musi zniknąć.
Trzeba zrobić miejsce na nowe.

Dodaj komentarz