
29/30.10.2025
Nie pamiętam początku snu… byłam z koleżankami ze szkoły (wszystkie byłyśmy dorosłe, ale jeszcze młode), siedziałyśmy przy stole rozmawiając. W pewnej chwili jedna z nich podniosła ze stołu połowę olbrzymiego, kolorowego, wręcz przerysowanego w kolorystyce tortu (wyglądał jak atrapa) trzymała go w rękach nie jak ciasto, ale po prostu duży przedmiot. Nie zauważyłam tortu wcześniej. Zdziwiło mnie to i zastanawiałam się czy dziewczyny zjadły tą połowę i nie chcą się za mną podzielić, czy również nie jadły? Zabierając tort koleżanka powiedziała, że to tort urodzinowy i zabiera go do szkoły. Pomyślałam, że jednak nikt nie jadł i uspokoiło mnie to. Przeniosłyśmy się do innego pokoju. Tam na stole leżały ciasta bardzo kolorowe, różowe, fioletowe, pomarańczowe. Bardzo geometryczne, nienaturalnie wręcz jak wycięte z pianki modelarskiej. Teatralne, jak scenografia. Był tam telewizor lub monitor, na którym leciał jakiś film. W pomieszczeniu pojawił się aktor, który w sąsiednim pokoju brał udział w spotkaniu z innymi aktorami (może była to próba do jakiegoś spektaklu), usiadł przed ekranem i podziwiał jak bardzo upodobnił się do aktora z filmu. Był sobą zachwycony.
Wyszłam na podwórze. To było podwórko za moją kamienicą. Nagle, dosłownie znikąd pojawiły się psy, małe kundelki. Mój to była suczka. Mała wesoła, biegała z radością. W pewnej chwili zniknęła mi z oczu. Szukałam jej i znalazłam nie jednego, ale dwa pieski, drugi to samiec też mały i bardzo przyjazny. Bałam się, że w czasie, gdy ich nie było doszło między nimi do kopulacji. Martwiłam się, że będzie w ciąży, urodzi i nie uda mi się znaleźć domów dla szczeniaków. Poszłam z nią na spacer na plac przed kamienicą, tam bawiła się z innym psem, większym, ale również przyjaznym. Zobaczyłam chłopca około 10-cio letniego wychodzącego z kontenera, w którym była smoła taka do zabezpieczania dachów. Miał brudne ręce i ubranie. Powiedziałam: wiesz, że tego nie da się wyczyścić z ubrania i że ręce też trudno będzie umyć?
Ten sen to jak kolejny rozdział rozmowy który prowadzi ze mną moja podświadomość. Poprzedni sen opowiadał o głodzie. Ten o tym, czym nie można go zaspokoić. Czasem coś wygląda jak pokarm, miłość, zachwyt czy spełnienie. A jednak pozostawia człowieka głodnym. A prawdziwe życie jest tam, w tym brudnym dziecku. Bo każde ważne doświadczenie zostawia ślad. Miejsce w nas którego nie da się wyczyścić.
I dobrze.

Dodaj komentarz