W Cieniu Kruka

To opowieść o drodze. O życiu w przetrwaniu, o pęknięciach i stratach. O wychodzeniu w światło — przez transformację i integrację. To nie jest historia wzniosła ani romantyczna. Jest zwyczajnie prawdziwa: czasem jak grzmot, a czasem… tylko chichot losu. Mam nadzieję, że w tym wypadku cień skrzydeł kruka przyniesie komuś nadzieję.

Tag: spotkanie

  • 16. Todo cura

    Todo cura 

    Kiedy napisałam do Darka, że udało mi się nareszcie uruchomić w sobie żałobę, chcąc mnie wesprzeć wysłał mi utwór, którego słuchał niejednokrotnie w czasie licznych ceremonii i który bardzo mu w ich trakcie pomagał. Bo przypominał o tym, że mamy w sobie wszystko czego potrzebujemy do uleczenia. Przypominał, że mamy medycynę w sobie. Przyjęłam z wdzięcznością i wrodzoną dawką sceptycyzmu. Tak naprawdę wierzyłam wtedy, że to on – Darek jest moją medycyną. Czułam coś co mogę nazwać połączeniem. Widziałam przecież jak silnie na mój proces oddziałuje jego obecność. Jakie potężne zmiany się we mnie uruchamiają. Nadal twierdzę, że nie pojawił się w moim życiu przypadkiem, ale w tamtym okresie przyklejałam do tej pięknej relacji dodatkowo wielką dawkę romantyzmu. Tym chętniej sięgnęłam po ten utwór… 

    Około 15 czerwca 2025 leżałam w wannie słuchając zapętlonego utworu “Todo Cura Todo Sana”, (uwielbiam wodę i ciepła kąpiel działa na mnie relaksująco, mam też brzydki zwyczaj zasypiania w wannie ;)) wtedy pojawił się “przedsen”- tak będę zjawisko hipnagogiczne nazywać na moje potrzeby 

    Ciemność, ściana roślinności jak dżungla. W oddali pojawiło się niewielkie jasno niebieskie światełko. Pojawiało się i znikało powiększając się nieznacznie, jakby zbliżało się niespiesznie przemierzając las.

    Światło to pojawiało się to znikało za jakimś drzewem. Było co raz większe. Zobaczyłam czarną postać wyłaniającą się z ciemności. Trzymała w rękach kulę (wielkości kuli do kręgli) to była kula niebieskiego światła zamknięta w szklanej kolbie z krótką szyjką i korkiem. Postać energicznie i z wielką siłą rzuciła kulę w moim kierunku. Widziałam jak lecąc obraca się i dlatego dostrzegłam korek tak wyraźnie. Ocknęłam się w momencie, w którym kula uderzyłaby mnie dokładnie w środek twarzy.  

    Co ciekawe było to doświadczenie podobne temu ze “spadaniem”, tylko, że zwykle miewam wtedy kołatanie serca, czy inny rodzaj niepokoju. W Tym wypadku czułam spokój, pomimo tego, że za chwilę zostałabym uderzona w twarz twardym przedmiotem rzuconym z dużą siłą. Kiedy otworzyłam oczy byłam nie tylko spokojna, czułam się zrelaksowana. 

    Kiedy spotkaliśmy się wreszcie i mieliśmy okazję porozmawiać zrelacjonowałam Darkowi dokładnie moją wizję. Opowiedziałam to jako coś co było dla mnie trochę dziwaczne. Darek wcale się nie zdziwił, wysłuchał mnie uważnie, przez chwilę zastanawiał się w ciszy, a potem powiedział tylko…  “Ale dlaczego z korkiem?”

    Dzisiaj już wiem, dlaczego.