
27.03.2026
Doświadczenia hipnagogiczne zdarzają mi się zazwyczaj w wannie. Nie wiem, czy to dlatego, że woda jest dla mnie środowiskiem tak odprężającym, że aż nasennym, czy ciepło i relaks wpływają na mój układ nerwowy w taki zaskakujący sposób. Tak czy inaczej, ja i moja podświadomość kochamy wannę w równym stopniu.
Prawie zasnęłam w wannie. Dwukrotnie.
Najpierw zobaczyłam drzwi — pancerne, ciężkie, czerwone.
Drugi przedsen: wibrujący zimny ogień, taki w formie wiatraka, który porusza się tak szybko, że tworzy pomarańczowe koło i sypiące się z niego iskry.
Ten dzień był dla mnie bardzo emocjonalnie wymagający i kończący jednocześnie pewien etap, w którym rozdrapywałam jak kura ziemię moje rodowe wzorce i doświadczenia z domu rodzinnego, przechodząc kolejno od snu do snu. Przepuszczając przez siebie, powtórnie przeżywając i godząc się na odejście tego, co już nie karmi.
Kilka godzin wcześniej przeżyłam intensywnie tworzenie wpisu:
https://wcieniukruka.com/2026/03/27/prababcia-i-lod-w-torebce/
Zamknęłam drzwi kolejnego pokoju w mojej wewnętrznej szkole i kolejne stanęły dziś przede mną.
Dziś już wiem, co znalazłam w pokoju za czerwonymi drzwiami, ale leżąc tamtego wieczora w wannie, wiedziałam, że… nic nie wiem 😉.
A znalazłam za nimi to, co zaprowadziło mnie ku życiu.
Znalazłam w sobie ogień.
Ale to będzie się odsłaniać z kolejnymi snami.
Powolutku…
